Aktualności:

Psychosomatyka płuc i skóry, czyli co zrobić ze swoim JA 

Oddech

Oddychanie jest czynnością rytmiczną składającą się z dwóch faz, wdychania i wydychania. Oddech jest przykładem bardzo dobrze oddającym zasadę biegunowości. Oba bieguny, wdychanie i wydychanie, na skutek swej przemienności tworzą rytm. Jeden biegun jest nierozłącznie związane z drugim, bowiem po wdechu musi nastąpić wydech itd. Możemy też stwierdzić, że każdy biegun istnieje dzięki swemu kontrbiegunowi, gdyż jeśli zlikwidujemy jedną fazę, przestanie istnieć i druga. Bieguny równoważą się wzajemnie, tworząc jedną całość. Ta fundamentalna zasada uzmysławia nam ludziom zachodu ze nic nie jest rozdzielone a wszystko połączone.

Niestety medycyna zachodnia nie zauważa tego prostego faktu, przez co sprowadza człowieka do maszyny, która składa się z części, które łatwo można wymienić lub naprawić. Na szczęście pogląd ten zaczyna się powoli zmienić. Co ciekawe do nauki wchodzą określenia dalekiego wschodu jak np. Yin/YANG tak nazywa się białka, które zachowują się całkiem odwrotnie w zależności od sytuacji w organizmie.

Jak wspomniałem oddech to rytm, a rytm to podstawa wszystkiego, wszelkiego życia. Oba bieguny procesu oddychania możemy zastąpić pojęciami napięcie i odprężenie lub aktywność i odpoczynek. Związek ten: wdychanie-napięcie i wydychanie-odprężenie, widać to wyraźnie przy wzdychaniu. Westchnienie na wdechu prowadzi do napięcia, westchnienie na wydechu daje odprężenie. To jest podstawą większości technik oddechowym, gdzie poprzez trening oddechowy można się nauczyć panować nad ciałem wewnątrz i na zewnątrz.

Istotą procesu oddychania na poziomie ciała jest wymiana gazowa. Przy wdechu tlen z powietrza zostaje absorbowany przez czerwone krwinki i przy wydechu zostaje wydalony dwutlenek węgla. Oddychanie to przyjmowanie i oddawanie, branie i dawanie. W pięknie symboliczny sposób opisał to W. Goethe

Dwojaką łaskę daje oddychanie,
chwytasz powietrze i się go pozbywasz,
jedno uciska, drugie świeżość daje,
oto cudowne życia pomieszanie.

Praktycznie w większości starożytnych języków oddech określa się tym samym słowem co Duszę czy Ducha. Np. w języku łacińskim oddychanie brzmi spirare, a duch – spiritus. Oba słowa mają ten sam temat, który można odnieść w słowie inspirować, co dosłownie znaczy natchnąć, a więc jest nierozerwalnie związane z wdychaniem i przyjmowaniem. Natomiast języku greckim psyche to zarówno tchnienie, jak i Dusza. W językach dalekiego wschodu spotykamy słowo atman, podobne w brzmieniu do niemieckiego atmen (oddychać). W językach tych człowiek, który osiągnął doskonałość, określa się słowem mahatma, co dosłownie znaczy „wielka dusza”, ale również „wielki oddech”. Z nauk wedyjskich dowiadujemy się, że oddech jest nośnikiem właściwej siły życiowej, którą Hindusi nazywają prana.

W biblii a konkretnie w historii stworzenia opisuje się, że Bóg w uformowaną bryłę ziemi tchnął swój boski oddech, czyniąc w ten sposób człowieka istotą „żyjącą”, posiadającą duszę. Przykład ten doskonale obrazuje nam, jak w bryłę materii zostaje tchnięte coś, co nie zostało stworzone przez boski oddech. Dopiero to tchnienie, pochodzące ze świata leżącego poza światem widzialnym, czyni człowieka istotą żyjącą, posiadającą Duszę. W tym momencie jesteśmy już bardzo blisko zgłębienia tajemnicy oddechu. Paradoksalnie oddech nie należy do nas, nie jest naszą własnością. Ważne, aby zauważyć że oddech nie jest w nas, lecz my jesteśmy w oddechu. Za jego pośrednictwem pozostajemy złączeni z czymś, co jest po drugiej stronie stworzenia, tak jak po drugiej stronie formy. Dzięki oddechowi może trwać więź ze sferą metafizyczną (dosłownie: z tym, co leży poza światem widzialnym zmysłami) i się nie zrywa. Żyjemy w oddechu niczym w dużej przestrzeni, ograniczającej znacznie większy obszar niż nasze niepozorne, wyizolowane JA. Ta sfera jest życiem, a ta ”wielka przestrzeń” tajemnicą, której nie sposób wyjaśnić, nie sposób zdefiniować. Można jej tylko doświadczyć, otwierając się na nią i pozwalając, by nas przeniknęła. Oddech to pępowina, którą płynie w nas całe życie. Oddech nas wypełnia niczym woda szklankę. Niesie coś co daje życie, nie tylko fizyczne. Łatwo się o tym przekonać, jak zmieniają się nasze emocje, kiedy je „przeoddychamy” jakiś problem.

Oddech uczy nas połączenia z wszystkim. Chroni on nas przed całkowitym zamknięciem się, przed uszczelnieniem granicy naszego JA. Bez względu na to, jak bardzo człowiek chciałby się zasklepić w swoim JA, oddech zmusza go do utrzymywania związku z NIE JA. Uświadamiamy sobie wtedy, że wdychamy to samo powietrze, które wdycha i wydycha np. nasz wróg jak i przyjaciel. Tym samym powietrzem oddychają rośliny i zwierzęta. Dzięki oddechowi utrzymujemy stałą więź ze wszystkim, co nas otacza. Niezależnie od tego, jak bardzo się człowiek izoluje, oddech łączy go z każdym i ze wszystkim. Powietrze, którym oddychamy, łączy nas wszystkich – bez względu na to, czy tego chcemy, czy nie.

Ten kontakt między tym, co pochodzi z zewnątrz a naszym ciałem, następuje w pęcherzykach płucnych. Płuca człowieka mają powierzchnię wewnętrzną około siedemdziesięciu metrów kwadratowych, natomiast nasza skóra ma powierzchnię zaledwie półtora do dwóch metrów kwadratowych. Płuca to największy organ kontaktowy. W medycynie chińskiej maja one status premiera zarządzają QI, czyli energią oraz skórą. Kiedy przyjrzymy się dokładniej, zauważymy też subtelne różnice między obu organami kontaktowymi człowieka, czyli płucami i skórą.

Skóra i płuca

Kontakt poprzez skórę jest bardzo bezpośredni i bliski. Jest też bardziej zobowiązujący i intensywny niż kontakt za pośrednictwem płuc. Kontakt ze skórą jest podporządkowany naszej woli. Można dotknąć każdego i pozwolić siebie dotknąć. Kontakt za pośrednictwem płuc nie jest tak bezpośredni i nie zależy od nas. Nie możemy mu przeciwdziałać, nawet jeśli kogoś nie znosimy. Ktoś inny może powodować, że zapiera czasem nam dech niemniej jednak w końcu musimy zaczerpnąć lub wypuścić powietrze

W medycynie chińskiej powszechnie jest znany symptom choroby, który często przenosi się z jednego narządu na drugi – z płuc na skórę i odwrotnie. Zaleczona wysypka skórna może się objawić jako astma, która znów w wyniku leczenia może się zmienić w wysypkę. Zarówno astma, jak i wysypka wskazują na ten sam problem: kontakt, dotyk, stosunek. Sprzeciw wobec wszelkiego kontaktu za pośrednictwem oddechu może się manifestować skurczem przy wydechu, tak jak to się dzieje w przypadku astmatyków.

Interesujące jest to jak dużo istnieje powiedzonek łączących się z powietrzem lub oddychaniem. Mówimy na przykład, że coś wisi w powietrzu lub zapiera nam dech albo że oddech zamiera nam w krtani. Należy zauważyć, że te powiedzenia dobrze odnoszą się do sfery swobody i jej ograniczenia. Z pierwszym oddechem zaczynamy życie, wydając ostatni – kończymy je. W filozofii hinduistycznej mówi się, że nasze życie jest suma oddechów. Im wolniej oddychamy tym dłużej i lepiej żyjemy.

Wraz z pierwszym oddechem jednak robimy również pierwszy krok w świat zewnętrzny, odrywając się od symbiotycznej jedności z matką. Stajemy się samodzielni, niezależni, wolni. Gdy komuś zaczyna brakować powietrza, często kryje się za tym lęk przed uczynieniem pierwszego samodzielnego kroku ku wolności i niezależności, ogólnie lęk przed jakąkolwiek konfrontacja w życiu. Często wolność zapiera nam dech, to znaczy jest czymś niezwykłym i dlatego może wywołać lęk. Podobna zależność między wolnością a oddechem ujawnia się u kogoś, kto wchodzi z ograniczonej przestrzeni do pomieszczenia, gdzie czuje się swobodny, albo też wychodzi z zamkniętego pomieszczenia. Pierwsze, co musi uczynić, to głęboko zaczerpnąć powietrza. Wreszcie znów może swobodnie oddychać, może odetchnąć. Przypomnijcie sobie jak często wam się to zdarza. Czy naprawdę czujcie się wolni? Przysłowiowy głód powietrza (a czasem duszność), który z reguły ogarnia nas w ciasnym zamkniętym pomieszczeniu, nie jest niczym innym, jak głodem wolności i wolnej przestrzeni. Podsumowując te wywody, można powiedzieć, że proces oddychania symbolizuje następujące obszary tematyczne: rytm w sensie „zarówno… jak…”

  • napięcie – odprężenie
  • branie – dawanie
  • kontakt – obrona
  • wolność – ograniczenie
  • walka – odpuszczenie

Oddychanie to proces przyswajania życia. Kiedy masz problem z oddychaniem dobrze jest zadać sobie następujące pytania:

  • Co powoduje, że brak mi oddechu?
  • Czego się obawiam, przed czym mam lęki?
  • Czego nie chcę przyjąć?
  • Czego nie chcę oddać?
  • Co mnie przydusza i nie pozwala zająć się sobą?
  • Z czym nie chcę wejść w bliższy kontakt?
  • Dlaczego, aby być kochanym, pragnę wydawać się silniejszym?
  • Co chcę brać, a z czego dawaniem mam trudność?
  • Z czym nie chcę mieć kontaktu?
  • Czy lękam się uczynić krok w kierunku nowej wolności?
  • Z czym nie chcę wejść w konfrontacje?

Objawy

Astma oskrzelowa jest dobrym przykładem współzależności psychosomatycznych. Mianem astmy oskrzelowej określa się duszność napadową z towarzyszącym jej charakterystycznym świszczącym oddechem. Następuje zwężenie drobnych oskrzeli i oskrzelików, które może być spowodowane skurczem mięśni gładkich, podrażnieniem dróg oddechowych na tle zapalnym, obrzękiem alergicznym i nadmiernym wydzielaniem śluzu”. W czasie ataku astmy pacjent ma wrażenie, że się zadusi, łapie powietrze, dyszy, ma trudności najczęściej z wydechem. W przypadku astmatyka występuje cały zespół wzajemnie powiązanych problemów, które ze względów dydaktycznych omówimy po kolei trochę dalej.

Kluczowym tutaj konfliktem jest zagrożenie własnego JA jako bazy tożsamości. To JA może zdominować emocje lub być zdominowane przez emocje.

Kiedy JA nie pozwala na przeżywane emocji, wtedy taka osoba ma skłonności do autodestrukcji. Często głęboko zakorzeniony program nienawiści jest bardzo tłumiony. Powoduje to wrzenie wewnętrze, co w rezultacie daje zatrzymywanie oraz silne napięcie przeżywania różnych emocji a tylko autentyczne ich przeżywanie oraz relaks ciała pozwala na uwolnienie emocji. Cały ten patologiczny proces aktywuje „znęcanie się nad sobą”. Myślenie skierowane jest do ośrodka, do wewnątrz, głowa spuszczona, dominuje smutek, odcinek piersiowy kręgosłupa znacznie wygięty. Oni cierpią, skarzą się, nie są zadowoleni i często chodzą regularnie do lekarza oraz mają skłonność do depresji. Są to ludzie, którzy umrą w łóżku.

Kiedy emocje dominują nad JA to pojawia się wyobcowany, schizoidalny pozer (nawijacz), artysta, hulaka. Ma duży udział w autoagresji, jest pobudliwy, czuje się izolowany, cierpi na manię prześladowczą, boi się zniszczenia. Popada w silne poczucie niższości i braku uczuć. Seksualność służy tylko do poszukiwania kontaktu. Jest chory przy izolacji i wyobcowaniu za strony otoczenia. Często CI ludzie, w przypadku zachorowania nie pokazują swojego cierpienia. Dysymulują. Skłaniają się do oporu i agresji. U nich wszystko spychane jest na zewnątrz i ku górze. Odgraniczają się więc, nie ufają nikomu, nie dopuszczają do siebie uczuć, reagują agresywnie, gdy przekroczymy ich strefę ochronną, także kiedy dzieje się to w najlepszych intencjach, włączają innych w swoje myśli. Postawa wyprostowana, głowa trzymana prosto. Ich życiem jest akcja.

Często współistniejące objawy w/w konfliktu:

  • duszności
  • zaburzenia jelitowe
  • sucha, gruba, spękana, źle gojąca się skóra
  • kaszel kurczowy
  • uczucie „kluchy” w gardle
  • skłonność do depresji i myśli samobójcze
  • słaba odporność
  • wzdęcia brzucha
  • biegunki
  • skłonność do wyprysków na skórze
  • zachowania masochistyczne
  • autyzm
  • wysoki stopień agresji często wewnętrznej
  • skłonność do samozagłady

Najczęstsza przyczyna: to odrzucenie przez środowisko.
Najczęstszy patologiczny program osobowości: to skłonność do autodestrukcji.
W fazie prenatalnej – lub bezpośrednio po poczęciu i w ciągu pierwszych trzech miesięcy ciąży, dziecko jest niepożądane. Nie pasuje, powinno zostać usunięte lub nie zostać donoszone z przyczyn społecznych lub psychicznych.
W dzieciństwie po porodzie matka jest nieobecna. Nie ma żadnych uczuć dla potrzeb dziecka lub nie potrafi ich okazać. Dziecko ma poczucie odrzucenia

Pierwsze dolegliwości to:

Lęki – tożsamościowe, prześladowcze, odgraniczeniowe.
Zaburzenia segmentowe – napięcie pomiędzy kręgami 1-12 odcinka piersiowego i 2-4 odcinka lędźwiowego, rwa kulszowa – ból promieniujący do pachwin, uda, dołu podkolanowego, łydki.
Zaburzenia funkcjonalne – podrażnienie jelita, wzdęcie brzucha, kaszel odruchowy, osłabienie odporności, alergie, dolegliwości typu włókniak – mięśniakowego.
Najczęstsze choroby związane z w/w zaburzeniami to – choroba Leśniowskiego-Crohna, wrzodziejące zapalenia jelit, astma, reumatyzm, łuszczyca, neurodermitis.
Interferencje – rzutowane bole nie mające często innych przyczyn np. jak: łokieć tenisisty, punktowe bóle głowy (czoło, sklepienie czaszki). Bóle nad wyrostkiem robaczkowym i dwunastnicą, problemy z jamą zatoki szczękowej.

Następnie dolegliwości rozwijają się w następujący sposób:

1-y poziom:

Początek tworzenia pancerzy ochronnych w obrębie całego odcinka piersiowego kręgosłupa oraz wzmożone ukrwienie w płucach i okolicy jelit.
Jelito
W sytuacjach, w których mamy problemy z samoidentyfikacją, organizm reaguje początkowo wzrostem ukrwienia jelita grubego. W wyniku tego zwiększy się także szybkość pasażu jelitowego. Zawartość jelita pozostaje płynna, ponieważ w jelicie grubym nie może zostać wchłonięta ponownie wystarczająca ilość płynu. Poza tym wzrastające ukrwienie jest odpowiedzialne za wzmożoną produkcję śluzu, uchodzącego okresowo wraz ze zmieszanym z krwią kałem.
Płuca
Wzrost ukrwienia płuc nie wykazuje symptomatologii.

2-i poziom:

Zmniejszone ukrwienie płuc i jelita grubego, rozpoczynający się zanik funkcji. Ponieważ zaburzenia JA są obecne już w fazie prenatalnej, stwierdza się już u noworodków napięcia skóry i mięśni na całej klatce piersiowej. Dzieci mają szczególnie suchą i łuszczącą się skórę. Regułą są wypryski dziecięce.
Niedokrwienie płuc prowadzi z upływem czasu – przy najmniejszym bodźcu z zewnątrz – do spazmatycznego napinania mięśni oskrzeli, do spastycznego kaszlu i do duszności (dławiec).
W późniejszym okresie rozwoju – dławiec i wypryski dziecięce mogą wywołać odpowiednio- astmę i tzw neurodermitis.
Skłonność do długotrwałych zapaleń prowadzi do ciągłego świądu. Skóra staje się spierzchnięta, wydaje się jakby była surowa, nie pielęgnowana.
Jelito jeżeli przez dłuższy czas istnieje nierozwiązywalny konflikt, to wynikające z tego niedokrwienie prowadzi do przewlekłego zapalenia. Następstwem jest wrzodziejące zapalenie jelit.

3-i i 4-y poziom

Włókniste przekształcenia komórek narządów i degeneracja płuc i jelita- nieodwracalna utrata substancji-choroba przewlekła- dekompensacja- degeneracja.
Jelito
Końcowym stadium choroby są guzy w jelicie grubym z tendencją do przebicia jamy brzusznej i powstania raka jelita grubego.
Płuca
Przewlekłe obciążenie kręgu funkcji płuc kończy się tutaj. Powstaje marskość płuc lub nowotwór płuc.

Inne choroby pośrednio związane z płucami

Neurodermitis
(świerzbiączka ogniskowa) – czyli zaburzenie „kochaj mnie, albo się zadrapię”.
Cechy rozwinięte w okresie prenatalnym odpowiadają zaburzeniu JA. Na przykład rodzice są bardzo ambitni. Dziecko pierwsze lub kolejne nie pasuje do ich modelu samorealizacji. Jeżeli dziecko pojawi się już na świecie, może wystąpić – ze względu na poczucie winy matki wobec dziecka – nadopiekuńczość. Czasami matki same są chore na neurodermitis i przenoszą wzorzec wychowania swojej matki na dziecko. Powstaje silne powiązanie matki i dziecka, co odbiera dziecku możliwość rozwoju własnej tożsamości. Przejmowana jest tożsamość matki.

Fakty te wyjaśniają, że już w najwcześniejszym dzieciństwie może wystąpić neurodermitis czy wypryski dziecięce. Także tu mamy do czynienia z kaszlem podobnym do astmatycznego. Brak wystarczającej uwagi i miłości poświęconej dziecku przez matkę, skutkuje atakami drapania się przez dziecko.

Dziecko dorasta i wychowuje się na własną odpowiedzialność, ponieważ rodzice, ze względu na swoją samorealizację, nie maja czasu dla rodziny.

Własna odpowiedzialność nie odznacza podejmowania własnych decyzji, ponieważ decydowanie jest domeną matki. Jeżeli coś „nie wychodzi”, dziecko jest zawsze wszystkiemu winne, staje się „chłopcem do bicia”, a reakcją jest natychmiastowe pojawienie się (ew. nasilenie) wyprysków.

Także, kiedy dziecko opuszcza dom pozostaje silny związek z matką. Ważniejsze decyzje – jaki zawód wybrać, jaki jest dla mnie najlepszy partner – będą podejmowane przez matkę, a nie przez córkę czy syna. Jeśli wola dziecka odbiega od woli matki, natychmiast wystąpią napady neurodermitis.

Łuszczyca i bielactwo
To schorzenia skóry mają podobną strukturę do neurodermitis.
Rodzice opisywani są jako ambitni i odnoszący sukcesy. Dziecko jest „czynnikiem przeszkadzającym” w ich rozwoju. Istnieje dążenie do najlepszego wyniku i do sukcesu. Reaktywny krzyk sprzeciwu wobec takiego systemu wartości -wypryski neurodermitis nie powtarzają się przy tym zaburzeniu. Dochodzi do agresji wobec siebie wraz ze zniszczeniem struktur skóry.

Chudnięcie, bulimia – czyli „zatrzymaj świat, ja chcę wysiąść”.
Także bulimia należy do tego syndromu. Jednak tutaj dzieci całkowicie się poddają. Nie ma już dla nich celu, który uczyniłby ich życie wartym przeżycia.
Rodzice osiągnęli, co było do osiągnięcia. Samemu nie widzi się już żadnych możliwości, żeby coś zyskać lub odrzuca się drogę wybraną przez rodziców. Wyjście z tej gry to głodowanie, narkotyki lub samobójstwo. Myśl o samozniszczeniu jest w nich tak głęboko zakodowana, że każde zwrócenie im uwagi z zewnątrz traktowane jest jak atak i przyspiesza samozagładę.

Astma – czyli zaburzenie „pozwól stać mi w centrum uwagi, albo się uduszę”.
W przypadku astmy, zaburzenie leży zarówno w zaburzeniu JA oraz relacji międzyludzkich. Jeśli dzieci niechciane już w momencie poczęcia, to prawdopodobne jest zagrożenie egzystencjalne w momencie porodu. Oba zagrożenia zostały zaakceptowane bez walki.
W dzieciństwie dzieci takie znajdują się w centrum uwagi. Przede wszystkim dla matki są one najpiękniejsze, najlepsze i największe. Jeżeli ta pozycja zostanie zachwiana – np. gdy pojawi się nowe rodzeństwo, gdy matka pozna nowego partnera, gdy dziecko będzie musiało opuścić dom, wtedy powstają ataki astmy. Te ataki mają wymusić zwrócenie uwagi. Jeśli w ten sposób uda nam się osiągnąć zamierzony cel współczucia, ataki takie staną się żelaznym punktem repertuaru. Im mniej napadów odniesie skutek, tym bardziej „znudzą się” one jako forma nacisku.

Skóra

Jak już wspomniałem skóra jest powiązana funkcjonalnie z płucami. Skóra jest największym narządem człowieka. Spełnia bardzo różne i ważne funkcje jako:

  • powłoka ochronna
  • narząd czucia i kontaktu
  • narząd ekspresji
  • narząd seksualny
  • narząd oddychania
  • narząd wydzielniczy [detoksykujący]
  • regulator ciepła

Wszystkie powyższe funkcje można jednak sprowadzić do wspólnego mianownika oscylującego między dwoma biegunami – izolowaniem się a kontaktowaniem. Skóra stanowi materialną granicę zewnętrzną, a równocześnie za pośrednictwem skóry mamy kontakt ze światem zewnętrznym, czujemy to, co nas otacza. Poprzez skore możemy pokazać swoje wnętrze, którego nie jesteśmy często w stanie zaprezentować. Skóra odzwierciedla nas sposób dwojaki. Po pierwsze, jest powierzchnią, na której znajdują odbicie wszystkie narządy wewnętrzne. Wszelkie zaburzenia wewnętrzne uzewnętrzniają się na skórze, a każde podrażnienie jakiegoś wycinka skóry zostaje przekazane do wnętrza naszego ciała, do odpowiadającego temu wycinkowi narządu. Na owej współzależności opierają się wszystkie terapie wykorzystujące strefy odruchów, od dawna stosowane w przyrodolecznictwie, a jedynie sporadycznie stosowane przez medycynę klasyczną (np. strefy Heada). Należy do nich przede wszystkim masaż odpowiednich stref stóp, leczenie za pomocą baniek (strefy pleców), terapia wykorzystująca strefy nosa, akupunktura ucha i wiele innych

Wszelkie objawy na skórze jak zaczerwienienia, obrzmienia, zapalenia, pryszcze, ropnie – nie sa przypadkowe, lecz wskazują na konkretny, odpowiadający temu miejscu proces wewnętrzny. Kiedyś istniały systemy oparte o doświadczenie, które pozwalały na przykład na podstawie układu plam wątrobowych zinterpretować charakter człowieka. Epoka oświecenia odsądziła od czci i wiary „tak oczywistą bzdurę”, uznając ją za zabobon, ale teraz zaczynamy znowu przejawiać zrozumienie dla tego rodzaju poglądów. Czy naprawdę tak trudno pojąć, że za wszystkim kryje się niewidoczny wzór, który jedynie znajduje swój wyraz w sferze materialnej? Wszystko, co widoczne, jest tylko odwzorowaniem tego, co niewidoczne, tak jak dzieło sztuki jest odwzorowaniem niewidocznej idei artysty. Z tego, co widzialne można wysunąć tego co ukryte. Zgodnie z starożytną maksyma. ”Jak na górze tak i na dole, jak na dole tak i na górze”.

Dlatego też zawsze i wszędzie znajdziemy pełną informację na dany temat. W każdej części odnajdziemy całość (Rzymianie zwali to pars pro toto – wyrażenie całości przez jej część). Fizycy opisują to jako hologramy i fraktale. Konkluzja jest jedna – nieważne jaką część ciała człowieka obserwujemy wszędzie można rozpoznać ten sam wzór, wzór, który reprezentuje ten konkretny człowiek. Znajdujemy ów wzór w oku, w uchu, w plecach, w stopach, w punktach meridianowych, w każdej kropli krwi (test na krystalizację), w każdej komórce (genetyka człowieka), w ręce (chiromancja), w twarzy i budowie ciała (fizjonomika), na skórze (nasz temat!) również w diagnostyce termoregulacyjnej

Skóra jednak nie tylko uzewnętrznia nasz stan organiczny, lecz odzwierciedla również nasze stany i reakcje emocjonalne. Niekiedy jest to tak wyraźne, że zauważalne dla każdego. Czerwienimy się ze wstydu i bledniemy ze strachu, pocimy się z gniewu, i z lęku włosy nam się jeżą oraz dostajemy gęsiej skórki z przerażenia. Teraz dzięki nowoczesnej elektronice, można odbierać nawet najsubtelniejsze zmiany w przewodnictwie elektrycznym skóry lub zmiany jej ucieplenia i w ten sposób „rozmawiać” z samą skórą człowieka. Na każde słowo bowiem, każdy temat, każde pytanie skóra reaguje natychmiastową zmianą swojej regulacji. Skóra daje wiele sygnałów np. spocona świadczy o niepewności i lęku naszego rozmówcy, zaczerwieniona – o zdenerwowaniu. Za pośrednictwem skóry dotykamy się i nawiązujemy kontakt. Niezależnie od tego, czy będzie to mocy czy subtelny dotyk – zawsze kontakt następuje poprzez skórę. Skóra może zostać uszkodzona na skutek procesu chorobowego wewnątrz naszego organizmu (zapalenie, wysypka, ropień), jak też na skutek czynników zewnętrznych (skaleczenie, operacja). W obu przypadkach zostaje naruszona nasza granica i nie zawsze można wyjść z takiej sytuacji bez szwanku skóra jest powierzchniaą projekcyjną, w której odbijają się zarówno somatyczne, jak i psychiczne procesy naszego organizmu.

Skóra pokazuje całe nasze wnętrze więc staramy się nie tylko ją pielęgnować, lecz niestety również manipulować jej wyglądem. W to dziwne przedsięwzięcie, które nazywa się kosmetyką, ludzie skłonni są inwestować pokaźne sumy. I nie chodzi mi o krytykowanie sztuki upiększania, bo jeżeli skóra jest zewnętrznym odbiciem naszego wnętrza, to każda próba sztucznej zmiany tego odbicia jest aktem nieuczciwości. Człowiek stara się coś zamaskować, ewentualnie stworzyć na zewnątrz pozory czegoś, co nie istnieje w środku. Budujemy fałszywą fasadę, tracąc tym swoją autentyczność. Na tym polega różnica między „być pięknym” a „wyglądać pięknie” tak jak różnica między prawdą a pozorem. Autentyczność teraz nie jest w cenie. Wystarczy zboczyć co ludzie sobie robią, aby zamaskować swoje tzw „wady” ich starania pokazują tylko fałszywą maskę, zaczynają od makijażu, a kończą w groteskowy sposób na operacji plastycznej. Człowiek pozwala, by mu wygładzono twarz, ale, o dziwo, nie boi się utraty własnej twarzy! Za tym wszystkim kryje się proces coraz większej niechęci do samych siebie! Jednym z najtrudniejszych wyzwań człowieka jest pokochanie siebie. Większość z nas zapewne uważa, że mógłby polubić i pokochać siebie, i często myli „siebie” ze swoim małym „ego”. Najczęściej tylko ten sądzi, że siebie lubi, kto siebie nie zna. A ponieważ nie lubimy siebie jako całości, z naszym cieniem włącznie, usiłujemy zmienić i kształtować nasz wizerunek zewnętrzny. Dotąd, dopóki nie zaakceptujemy siebie takimi jaki jesteśmy, dopóki będziemy żyli w uzależnianiu do EGO – JA dopóty będzie problem z odzyskaniem wewnętrznej mocy.

Gdy masz problem ze skórą należy zadać sobie następujące pytania:

  • Czy nie za bardzo izoluję się od otoczenia?
  • Co tak naprawdę mnie swędzi?
  • Czy za moją niechętną postawą wobec otoczenia nie kryje się tłumione pragnienie bliskości?
  • Czy potrafię nawiązywać kontakty?
  • Co we mnie pragnie przełamać granicę i ujawnić się (popęd seksualność,, agresja namiętność, zachwyt)?
  • Czy nie wpędziłem się sam w izolację?

W tabeli przestawiam najczęstsze konflikty dotyczące płuc i skory

Tabela konfliktów płuc i skóry.

Rozwiązanie

Jak zawsze rozwiązanie jest procesem, nie należy oczekiwać szybkich i natychmiastowych efektów. Spokojna praca bez nacisku na swoje JA pozwala dojrzeć swój cień. Żeby cokolwiek uwolnić lub oczyścić potrzebujesz to zauważyć. Płuca i jelito grube, skóra pozwalają na proces kondensacji, czyli oddzielania tego co istotne od tego co nieistotne. Pozwalają się oczyścić z starych niepotężnych wzorców. Kluczowe są wszelkiego rodzaju ćwiczenia oddechowo – medytacyjne. Wszelkie zabiegi refleksoterapii też będą dobre.

Należy pamiętać, że problemy z płucami najczęściej występują jesienią i wiosną. Aby zapobiec infekcją jesiennym, powinniśmy usuwać nadmiar gorąca latem. Czyli nie przegrzewać się, nie kreować agresji i nadmiernego pobudzenia czy unikać nadmiernej stymulacji zmysłów. Pomocne będzie picie latem aloesu, wody z dodatkiem gorzkich ziół np. mniszka lekarskiego, kwiatu forsycji czy korzenia przewiercenia. Aby zapobiegać infekcją wiosennym powinniśmy utrzymywać nasze nerki w cieple w okresie zimy. Pomocne będzie picie herbaty z cynamonem, imbirem i goździkami. Picie odwaru z tarczycy bajkalskiej. Kiedy jednak dojdzie do infekcji tzw. górnych dróg oddechowym, aby zapobiegać infekcji płuc możemy stosować następując zioła:

  • Forsycja owoc
  • Sadziec ziele
  • Tatarak kłącze
  • Brodziec paczulka, ziele
  • Atraktylód, kłącze
  • Saposhnikova, korzeń

Korzenie namoczyć i gotować ok 30 min. potem dodać pozostałe zioła i parzyć ok 20 min. Dawka dzienna to ok. 2-3 gramy na dobę surowca.

Leczenie pozostałych chorób wymienionych w tym artykule trzeba prowadzić dość indywidualnie. Dla mnie osobiście nie jest ważne na co chorujesz. Mnie interesuje jak człowiek zachorował i jak mogę go pokierować, aby zrozumiał przyczynę swojej choroby.

Każdy z nas jest wyłącznie odpowiedzialny za stan swojego zdrowia. Często ludzie przychodzą po tzw. „pomoc”. Ja zaś pytam „po czyją moc” przychodzą? Lekarze czy terapeuci żyją zdecydowanie krócej niż cała populacja i często mają sami duże problemy z własnym zdrowiem. A być może dlatego, że właśnie oddają swoja moc pacjentom. Niektórzy są już tak wypaleni, że nie są w stanie nic dać. Wtedy właśnie stykają się drogi pacjenta z nieuprzejmością, cynizmem, brakiem empatii itd. Ci ludzie próbują się ratować.

Apeluje do pacjentów, aby też próbowali to zrozumieć. W mojej opinii pacjent musi sam poszukać mocy w sobie, by odzyskać zdrowie. Ja jestem tylko pomocnikiem w drodze do Twojego zdrowia. Kiedy oddajemy naszą osobistą moc to oddajemy też wolność. Popatrz co się stało z tzw. opieką medyczną. Czy ona naprawdę jest zainteresowana abyś był wolny od chorób? Ego stoi za utratą mocy. Kiedy na czymkolwiek Ci zależy łatwo jest Cię „złapać” właśnie na tym czym Ci zależy. Często ta postawa jest mylona z egoizmem. Nic bardziej mylnego! Kiedy uwolnisz się od uzależnień możesz kochać siebie i dawać miłość bez potrzeby jej pozyskiwania. Ona już jest w Tobie w postaci całego wszechświata.

Być możesz, jeżeli znacznie obniżysz swoje JA to odzyskasz wewnętrzną moc i zdrowie. A to już temat na oddzielny artykuł.

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.