Aktualności:

Czy można się uzdrowić, czy tylko leczyć?

„Jeden przypadek też jest naukowy, jeśli został potwierdzony” mówi jedna z zasad EBM (Evidence-based medicine), czyli medycyny, która korzysta z wiarygodnych dowodów dotyczących skuteczności i bezpieczeństwa terapii. Czy dostęp do wolnej energii i termoregulacja mogą skutecznie zmienić wzorzec choroby w naszym organizmie? Wiele badań naukowych to potwierdza

Wolna energia

Często jesteśmy powiązani z czymś, co daje złudne wrażenie wolności. Przykładem jest świadomość, która bardzo silnie na nas oddziałuje, a często nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo w codziennych warunkach nie jest to odczuwalne. Człowiek ma potężne zasoby, które chcą być wykorzystane przez organizm i wpływ na to ma samoregulacja, którą możemy nazwać również plastycznością, balansem czy harmonią. Jest to szukanie najbardziej optymalnego rozwiązania w danej chwili. Życie jest zmianą i regulacją, więc nie ma w nas czegoś, co nie dąży do samoregulacji. Gdy przychodzi zmiana często się przed nią bronimy, napinamy ciało i tym samym zakłócamy regulację tylko przez to, że się na coś nie zgadzamy. Dotyczy to również naszych emocji, postrzegania i zachowania. To jest zupełnie normalne. Źle jest, gdy próbujemy sobie wmówić, że nas to nie dotyczy – to właśnie wtedy powstaje największy opór. W momencie, gdy otworzymy się na zmianę, nasza energia zaczyna płynąć. Dopiero wtedy, gdy odpuszczamy, wszystko zaczyna się układać.

Bardzo upraszczając, człowieka można przedstawić jako rurę, przez którą przechodzi „pewna fala”. Obok układu nerwowego, czy sieci naczyń prawdopodobnie bardzo ważnym nośnikiem informacji jest system powięziowy ciała. Tą falą jest energia – może być elektromagnetyczna czy chemiczna. Energia powstaje jako zmiana, różnica potencjałów. Przybiera charakter pulsacji, która może mieć różną częstotliwość. Pulsacje mogą się na siebie nakładać w zależności od emitera (może być to komórka, serce, mózg itd.). U człowieka, tak jak u wszystkich innych organizmów, istnieje system synchronizacji wszystkich częstotliwości. Zdrowie jest wtedy, gdy te rytmy się synchronizują. Głównym synchronizatorem rytmów jest szyszynka we współudziale rytmu oddechowego i serca. Jest wysoce prawdopodobne, że powyższy układ tworzy tzw. solitony przebiegające przez system powięziowy ciała.

W fizyce mówi się, że samopodtrzymująca się fala to soliton. Jest ją trudno rozbić, ale jeśli się odpowiednio długo i często w nią uderza inną falą, może ona „wypaść ze swojego rytmu”, co utrudnia lub wręcz uniemożliwi dostęp do tzw. wolnej energii. A pamiętajmy, że uczucia i myśli również są energią. Energia myśli i uczuć (jeśli będą negatywne) może mieć zgubny wpływ na synchronizację. Czym jest więc wolna energia? Wyjaśnię to jako proces.

Ciało ma fenomenalną zdolność samoregeneracji pod warunkiem, że ma jak największy dostęp tzw. systemu regeneracyjnego. Wiemy o tym, że najlepszym medium regeneracyjnym jest głęboki sen. A on jest zależny od szyszynki. Faktem jest, że właśnie ten maleńki narząd jest głównym aktywatorem oraz kontrolerem spójnego rytmu. Kiedy ciało poddaje się temu rytmowi to właśnie wtedy mamy dostęp w wszystkich naszych zasobów i to nazywam „wolną energią”.

Często wystarczy mu nie przeszkadzać, żeby zbudować zdrowie. Przez lata praktyki lekarskiej analizowałem wiele przypadków uzdrowień (nie wyleczeń) z ciężkich chorób i zawsze był jeden punkt wspólny – chory nie umiał określić co go uzdrowiło. Opisywał to tak, jakby otwierał się dostęp do czegoś nowego. Można to łączyć to z religią lub stanami metafizycznymi, lub po prostu z procesem zmiany świadomości. Jest jednak zasada mówiąca, że energia nie może być niszczona, a jedynie przekształcana z jednej formy w drugą – jest to zasada zachowania energii. Wyjaśnia, dlaczego w ekstremalnej sytuacji organizm jest w stanie zrobić rzeczy, do których nie powinien być zdolny. Skąd czerpie tak niezwykłą siłę? Czyż nie jest to odpowiednio przekształcona energia? Czy szyszynka daje nam właśnie ta informacje jak z niej korzystać? Tego do końca nie wiemy są to moje własne hipotezy wynikające z lat obserwacji pacjentów.

Każdy z nas ma dostęp do wolnej energii. Kiedyś usłyszałem wspaniałe powiedzenie, które obrazuje skąd ludzie ją czerpią i wyjaśnia, że są różne drogi dostępu do niej. Otóż „Ludzie dzielą się na ptoki, krzoki i pnioki. Ptoki to ci, którzy czerpią energię ze zmian, krzoki to ci, którzy zmieniają otoczenie, a pnioki to ci którzy dbają o tradycję.” W sposób humorystyczny udowadnia to, że każdy z nas czerpie energię z tego, co wokół nas i przekształca ją na swój własny sposób. Na przykład prof. Porges, autor teorii poliwagalne, wyjaśnia, że ludzie czepią swoje poczucie bezpieczeństwa z tzw. zaangażowania społecznego. Kiedy się spotykamy w dobrym i przyjaznym towarzystwie czujemy się bezpieczenie iczęsto naturalnie zdrowiejmy .

Jak powstaje choroba?

Choroba nie powstaje nagle, choć często tak to wygląda. Aby zaistniał proces chorobowy umysł i ciało musi wypaść z równowagi. Jest wysoce prawdopodobne, że choroba może powstawać już w tzw. strefie nieuświadomionej, bowiem prawdopodobnie żyjemy w 4. strefach rzeczywistości, a mianowicie:

  • strefa materialna – to energia związków chemicznych, postrzegana zmysłami, jest ją stosunkowo łatwo badać i mierzyć;
  • strefa nieuświadomiona – obejmuje intuicję, przeczucia, jest to energia uczuć, emocji możemy ją zbadać przez np. promieniowanie podczerwone, pole magnetyczne serca, a nawet EKG tzw. HRV, czyli zmienność rytmu serca;
  • strefa nieuświadomiona praw i reguł życia indywidualnego, społecznego i grupowego – jest niedostępna w zwykłym stanie umysłu, jest to energia myśli, jest trudno mierzyć bowiem istnieje zbyt mało urządzeń, które byłyby tak dokładne aby nie zawierały tzw. zanieczyszcze informacyjnych;
  • strefa doznań niewyjaśnianych systemem języka i pojęciami. Jedynym sposobem dotarcia do nich jest bezpośrednie przeżycie, ale tylko pod warunkiem, że w tym momencie pozostaniemy w stanie braku opinii, osądów, porównań i opisów, czyli w stanie bezrefleksyjnym. Właśnie to jest wolna energia – mamy do niej dostęp tylko wtedy, gdy nie oceniamy, tylko się jej poddajemy.

Jako ludzie jesteśmy prawdopodobnie całością biologiczną zarządzaną przez wymiar duchowy. Jesteśmy programem (wzorem) życia, który jest tworem o bardzo wysokiej energii. W jego ramach funkcjonujemy, a w idealnych warunkach ten program nie jest zarządzany przez traumy, które mogą być:

  • generowane przez system przekonań, czyli to jak postrzegasz daną sytuację;
  • są traumami rodowymi – dziedziczonymi z rodu (epigenetyka);
  • są traumami rozwojowymi – powstającymi podczas rozwoju jednostkowego, przed poczęciem, w trakcie ciąży, porodu oraz na skutek wypadków, zagrożeń, czy też jako reakcja na chorobę.

Wzorce zakłócające są odwrotnością właściwego funkcjonowania człowieka i obejmują myśli, uczucia, skojarzone z nimi ruchy i działania. Wszystko, co się dzieje jest zmianą i musimy pozwolić emocjom płynąć. To my nadajemy im znaczenie przez to, że je nazywamy. Możemy przeżywać wiele emocji na raz, ale musimy pozwolić im płynąć. Są stany emocjonalne, które dają większy dostęp do wolnej energii i jest to np. zaufanie, zgoda, akceptacja, otwarcie się

Często wystarczy odpuścić, aby negatywne i trudne emocje odeszły. Aby tego dokonać należy zrozumieć, że emocje to energia. Każda emocja może być dobra lub zła, wszystko zależy od tego, czy dajemy sobie do niej prawo, czyli czy ją akceptujemy i się jej poddajemy. Blokowanie się schematami powoduje dosłowne zaciśnięcie się, czyli mniejszy dostępu do wolnej energii. Tak, według moich obserwacji, rodzi się choroba. Natulanie jest to hipoteza, i na razie oficjalnie medycyna akademicka tego nie potwierdza, chociaż możemy znaleść coraz więcej prac potwierdzających tą hipotezę.

Każda myśl łączy nas z tym, o czym myślimy i coś kreuje. Warto więc być oczyszczonym, bo wtedy kreujemy rzeczy o najwyższej wibracji (energii). Być oczyszczonym to pozostać bez osądu i oceny. Jeśli jakaś myśl jest podtrzymywana, powstaje program (wzorzec) zachowania lub choroby. Jeśli będziesz o czymś ciągle myślał, to tak się stanie. Wzorce zakłócające ograniczają ilość świadomości, którą człowiek ma do dyspozycji w trakcie życia. Duża ilość traum (stresorów) uniemożliwia rozwój świadomości. Jeżeli zaczynamy się napinać, powstaje fala – nadmierny potencjał. W opozycji do niego powstaje potencjał wyrównujący – chora przestrzeń się zaciska i w efekcie końcowym dopływ energii jest ograniczony. Na przykład boisz się choroby …tu wpisz jej nazwę… Twoje myśli kierują się właśnie na tą chorobę. Kiedy boli Cię głowa to być może nie trzeba leczyć głowy, ale napięcie w miednicy lub szyji – to jest tylko przykład stosowania balansu w terapii.

Wpływ stresu

Stres to zakłócenie homeostazy pomiędzy zasobami czy możliwościami jednostki, a wymaganiami otoczenia. Mając dostęp do wszystkiego i niczego nie oceniając nie generujemy stresu. Podobnie jest z chorobą. Chory wyzdrowieje wtedy, kiedy uzna chorobę. Chcesz żyć? Uznaj śmierć – powiedz „OK, mogę umrzeć” i zajmij się życiem, które Ci pozostało. Wtedy skupisz się na życiu, a nie śmierci. Zamiast myśleć o tym czego nie zrobiliśmy, zajmijmy się tym co możemy zrobić – to jest prawdziwa profilaktyka.

Każde napięcie powoduje zaburzenie przepływu energii w ciele. Każdy proces w organiźmie powoduje charakterystyczny dla siebie wzorzec wibracji, który podróżuje przez żywą matrycę i przenosi regulacyjne informacje. Choroba i ból powstają w porcji wibracyjnego continuum, gdzie przepływ energii jest ograniczony. Tam, gdzie się „zaciśnie”, tam powstanie choroba, bo brakuje tam dopływu życia. Ograniczenia zachodzą lokalnie, bo infekcje, urazy fizyczne i emocjonalne oraz traumy zmieniają komórkowe i pozakomórkowe właściwości tkanek.

Jeśli odzyskamy zaufanie, do tego co się z nami dzieje, wejdziemy na wyższy stopień świadomości. Energia urośnie i pojawi się akceptacja. Dzięki temu poczujemy siłę, moc i szczęście. Potem pojawi się równowaga i wyciszenie – to jak dotarcie na szczyt góry. Musimy dać sobie wtedy chwilę wytchnienia a nastąpi otwartość. Energia zaczyna płynąć swobodnie przez wszystkie naturalne drogi ciała, rozluźnimy się i właśnie wtedy zyskamy największy dostęp do wolnej energii. Na końcu, gdy już puścimy stres, nadchodzi ostatnia faza – poddanie się i puszczenie kontroli. W terapii chorób jest tak, że gdy pacjent się poddaje to (z pozoru paradoksalnie) zaczyna się leczyć. Poddanie się to nie jest rezygnacja z działań. Wręcz przeciwnie – cały czas działamy, tylko z innym nastawieniem.

Woody Allen w Klątwie Skorpiona powiedział „Decyzje mózgu nie są tak trafne jak serca. Mózg to szare komórki, a tu jest krew. Krew krąży po całym ciele, wie co się dzieje. A szare komórki tylko leżą i myślą.” Mózg jest leniwy i gdy się czegoś nauczy (stworzy odpowiednie ścieżki neuronalne), bardzo trudno to zmienić. Programowanie wzorca w OUN rozpoczyna się od genów i środowiska, następuje połączenie w mózgu, które buduje sieć. Z tym się rodzimy, a potem już tylko utrwalamy.

Zmiana wzorca jest trudna, ale możliwa. Jest to budowanie plastyczności ciała w stosunku do otoczenia. Osiąga się to jako integrujący proces:

  • koherencji mózg – serce – ciało
  • neuroregulacji
  • optymalizacji trybu życia
  • budowania samoświadomości
  • oczyszczania ciała, emocji i myśli.

Najbardziej skomplikowana jest neuroregulacja, czyli identyfikacja dominującego neuroprzekaźnika. Kluczowe jest rozpoznanie zaburzeń już we wczesnym stadium i dostarczanie specyficznych dla niego środków, zastosowanie korekt i zmiana trybu życia. Chodzi o to, aby w mózgu sztucznie wytworzyć wzorzec. Robi się to w wielu sytuacjach terapeutycznych np. przez podawanie leków. Najważniejsze, by był to pierwszy, a nie jedyny krok w terapii. Aby po odstawieniu nie było sytuacji zapaści, należy tak używać leków, aby wpłynąć na cały proces. To jest inicjowanie autoregulacji. Metody neurolegulacji sprowadzają się do syntezy, usuwania, transportu, recepcji i inaktywacji. Jest to chemia, ale możemy to osiągnąć nawet bez leków. Ważne, by podczas terapii działać na wszystkie wymienione elementy.

Neuropsychosomatyczna diagnoza

Symbolicznie każdy z nas ma cztery umysły w ciele. Taka też jest dynamika programu choroby – nieświadoma, podświadoma, przekonań i samoświadomości. Musimy wiedzieć, która cześć jest zaburzona, a następnie znaleźć największy potencjał – tzw. mocne strony. Kolejnym krokiem jest poszukiwanie ograniczonej przestrzeni tzw. słabych stron. Trzeba czasem odwrócić sytuację, bo to, co jest największą siłą może być też największą słabością. Należy ocenić poziom koherencji i spójności. Zastanowić się, jaki jest kierunek i wachlarz czynników patologicznych. Tu należy określić co dominuje (pobudzenie, nadmiar toksyn, słabe krążenie, czy jakieś braki skałdnikow do życia) i gdzie jest największy problem w krążeniu energii – w macierzy czy we krwi.

Ja terapię dzielę na 5 kroków.

  • Detoksykacja przestrzeni wewnątrz i zewnątrzkomórkowej krwi, limfy i narządów. Następnie dążymy do poprawy wydajności mitochondriów, nawodnienia przez użycie wody o lepszej penetracji błon komórkowych, poprawy zdolności wiązania tlenu przez tkanki, uzupełnienia niedoborów i do wprowadzenia diety niskoentropijnej, czyli jak najprostszej, jak najbardziej świeżej. Ważne jest by akceptować, a nie oceniać. Nie można bowiem dopuszczać do sytuacji, gdy się sami zatruwamy np. poprzez ocenianie innych. Aby tego dokonać trzeba trenować oczyszczanie umysłu.
  • Zwiększenie dostępu do wolnej energii poprzez metody fizykalne np. światło – poprawa mikrokrązenia, pole magnetyczne (które ma działanie separujące, a więc oddziela to, co niepotrzebne), elektroterapię – wpływ na autonomiczny układ nerwowy, wibracje mechaniczne, dźwięki (misy, gongi, kamertony), trening fizyczny, refleksoterapię (akupunktura, akupresura itd.) a także terapie osteopatyczno powięziowe.
  • Zmiana wzorca chorobowego – jest to najważniejszy krok. Po pierwsze nie nazywaj i nie kreuj choroby w umyśle. Lepiej jest przestać nazywać i powtarzać, że jest się chorym, a zająć się leczeniem. Pomóc tu może min. neuroregulacja – korekty neuroprzekaźników, metody psychologiczne, parapsychologiczne, metafizyczne i duchowe. Dobrze jest myśleć, że jesteś zdrowy/a i przystąpić do działania.
  • Optymalizacja trybu życia, czyli utrwalanie wzorców zdrowia. Jest to codzienna, trudna praca nad zmianą świadomości, stosunku do siebie, swoich emocji i myśli. Warto pytać „Kim jestem”? Utrzymywanie własnej ważności na niskim poziomie – odpuść, wybacz sobie i innym. Codzienne, stopniowe wdrażanie rekomendacji neuropsychosomatycznych – żyj najlepiej jak potrafisz i bądź autentyczny.
  • Zaufaj i poddaj się, bo wszystko co przyjdzie będzie dobre. To jest właśnie dostęp do wolnej energii. To my decydujemy – choroba czy zdrowie.

To wszystko można sprowadzić do dwóch słów – zaufaj i poddaj się. Starożytny mędrzec Laozi powiedział „kiedy zrozumiesz, że wszystko zamienia się w klęskę – właśnie wkroczyłeś/aś na drogę oświecenia – brzmi mało optymistycznie i właśnie w tym tkwi paradoks. Kiedy pojmiesz, że i tak życie kończy się śmiercią, zaczynasz kroczyć drogą Boga czyli żyć Tu i Teraz bowiem kiedy już nic nie musisz, możesz wszystko, a wszystko to tylko to, co potrzebujesz, w tej jednej chwili, Twojego życia. Wszystko inne jest trucizną.

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.